Na kolejnym wykładzie z cyklu „Alfabet antropologii” - „B jak bebok. Lekcje strachu” przyjrzymy się temu, jaką rolę w społeczeństwach tradycyjnych pełniły opowieści o demonach, zjawach i innych istotach wzbudzających lęk lub niepokój. Czy południca mogła zastąpić kapelusz? Czy utopiec był lepszy niż lekcje pływania? Czy bandurki zachęcały do abstynencji? Czy w dobie „szkiełka i oka” istnieją nadal demony wskazujące nam, która droga prowadzi do katastrofy? Zastanowimy się wspólnie podczas tej lekcji strachu!
Wykłady prowadzi Marta Paszko – antropolożka kultury i etnografka, badaczka regionu, kierowniczka Działu Etnografii i Antropologii Miasta w Muzeum w Gliwicach.
Bebok to bez wątpienia postać plasująca się w czołówce najbardziej popularnych bohaterów śląskiej mitologii. Mały, paskudny stwór, który wedle ostrzeżeń dorosłych zabierać miał z domów dzieci, które nie chciały słuchać starszych lub nieustannie płakały. Jest on tylko jedną z wielu istot w demonologii ludowej – systemie wierzeń, który zakładał przenikanie się świata ludzkiego z nieludzkim, nieokiełznanej siły przyrody i nieuchronności kary za przewinienia. Istoty magiczne były ucieleśnieniem reguł i zasad, które w tradycyjnej społeczności porządkowały świat i uczyły już od dziecka, jakie zachowania i czyny są nieakceptowalne. Wraz z biegiem czasu i „odczarowaniem” naszego sposobu myślenia, beboka zastąpiły inne demony, zwane dziś „legendami miejskimi” – czarna wołga, zatrute gumy do żucia czy Slenderman – mówi prowadząca cykl Marta Paszko.
Wstęp wolny, liczba miejsc ograniczona
Organizator: Muzeum w Gliwicach
